Przejdź do treści
Przeczytaj nasz przewodnik Zanim podpiszesz umowę z agencją SEO
Wstępny audyt SEO w 15 sekund

Najczęstsze problemy klientów agencji SEO i co za nimi stoi

Ten tekst jest częścią przewodnika Zanim podpiszesz umowę z agencją SEO — kompendium dla osób, które rozważają współpracę z agencją SEO, albo już takową mają. Każda podstrona przewodnika to osobne wątki, ale tworzące całość. Możesz przeczytać ją osobno albo wrócić do mapy przewodnika i wybrać kolejny temat.

Część problemów, które klienci zgłaszają we współpracy z agencjami SEO, powtarza się od lat, w różnych konfiguracjach, w różnych miastach, na różnych typach biznesów. To nie jest przypadek. Za większością z nich stoją mechanizmy branżowe — sposób, w jaki branża SEO zorganizowała sobie sprzedaż i pracę. Zrozumienie tych mechanizmów jest cenniejsze niż lista konkretnych firm „do unikania", bo lista się dezaktualizuje (firmy zmieniają nazwy, przejmują konkurencje), a mechanizmy zostają. Ten artykuł opisuje sześć najczęstszych problemów i pokazuje, co możesz zrobić jako klient, żeby się przed nimi zabezpieczyć.

Skąd biorą się powtarzające problemy

Skąd to wiemy. Od lat prowadzimy akcję edukacyjną NabiciWSEO — inicjatywę, do której zgłaszają się przedsiębiorcy poszkodowani we współpracy z agencjami SEO. Zgłoszenia, opisy konkretnych sytuacji, kopie umów, screenshoty raportów i komentarze pod naszymi materiałami na kanale YouTube @nabiciwseo tworzą obraz, w którym te same problemy wracają w setkach niezależnych konfiguracji. To, co opisujemy poniżej, nie jest spekulacją branżową — to wnioski wyciągnięte z realnych spraw, które trafiały do nas przez ostatnie lata.

Czemu się powtarzają? Bo agencja SEO o standardowym modelu obsługuje setki klientów jednocześnie. Skala pracy wymusza procesy: standardowe pakiety, standardowe raporty, standardowe ścieżki obsługi. To racjonalna ekonomia. Konsekwencja jest taka, że każdy klient dostaje uśrednioną pracę dopasowaną do uśrednionego klienta, nie do swojej konkretnej sytuacji. Większość problemów, które opisuję poniżej, bierze się z tego napięcia między skalą obsługi a indywidualnym charakterem każdego projektu SEO.

Tu jednak ważne uściślenie, żeby nie stygmatyzować samej skali. Głównym problemem nie jest to, że ktoś ma dużo klientów, procesy i pakiety — skala to mechanizm rynkowy, neutralny sam w sobie. Główny problem leży w tym, że duża część branży prowadzi swoje działania poprzez przymus i podstęp: wiąże klientów długoterminowymi umowami z karami za wypowiedzenie, zamiast budować partnerską współpracę opartą na dobrowolności i wyniku. Dochodzi do tego druga warstwa: większość agencji leci na kasę, a nie na to, żeby pomóc klientowi osiągnąć jego cele biznesowe. Te dwie rzeczy razem — przymus w warunkach umownych plus orientacja na własny zysk zamiast na pomoc — generują zestaw problemów, który powtarza się raz za razem, niezależnie od konkretnej agencji.

Drugie źródło powtarzających się problemów to konstrukcja umów. Długoterminowe zobowiązania (12, 24, 36 miesięcy) z karami za wypowiedzenie sprawiają, że klient niezadowolony nie odchodzi z miesiąca na miesiąc — zostaje w umowie i akumuluje frustrację. To frustracja, która później ląduje w opiniach i w negatywnych recenzjach. Mechanizm umowny omawiamy szczegółowo na osobnej podstronie przewodnika Anatomia umowy SEO.

Można te wszystkie problemy spiąć jednym zdaniem: po drugiej stronie (agencja) jest tylko zysk, chęć pomocy klientowi jest na samym końcu, albo w ogóle jej nie ma. Dopóki ta kolejność nie zostanie odwrócona po stronie agencji, każdy z opisanych niżej mechanizmów będzie wracał — bez względu na to, czy agencja sprzedaje przez telefon, przez stronę, przez polecenia, czy z rankingu.

Idę przez sześć problemów, które wracają najczęściej, i przy każdym tłumaczę: skąd się bierze, co naprawdę się dzieje pod spodem i co możesz z tym zrobić.

Problem 1 — „Płacimy od pół roku, a efektów nie widać"

To prawdopodobnie najczęstszy problem zgłaszany przez klientów agencji SEO. Po sześciu, dziewięciu albo dwunastu miesiącach pracy klient nadal nie widzi wzrostu ruchu, sprzedaży ani pozycji w wyszukiwarce. Faktury idą, raporty przychodzą, ale realny biznes się nie zmienia.

Co naprawdę się dzieje

Po pierwsze: SEO faktycznie wymaga czasu. Pierwsze widoczne efekty w niskokonkurencyjnej niszy pojawiają się po 3-6 miesiącach. W konkurencyjnych branżach (kredyty, ubezpieczenia, e-commerce w popularnych kategoriach) realne ruchy potrafią pojawić się po 9-12 miesiącach. To nie jest manipulacja agencji — to charakterystyka kanału. Pełne wyjaśnienie tego mechanizmu znajdziesz w naszym artykule Ile trwa pozycjonowanie SEO.

Po drugie: pierwsze efekty SEO są często niewidoczne dla klienta, bo mierzy się je w narzędziach (Google Search Console, Ahrefs, Senuto), a nie np. w sklepie. Agencja widzi wzrost wyświetleń o 30% i indeksowanie nowych podstron — klient widzi tę samą liczbę zamówień co pół roku temu. To rozjazd między metrykami procesowymi (co agencja mierzy) a metrykami biznesowymi (co klient odczuwa).

Po trzecie — i to jest sedno problemu: czasem agencja faktycznie nic istotnego nie robi. Pakiet abonamentowy zakłada miesięczny budżet czasowy specjalisty. Jeśli specjalista prowadzi 30 klientów, każdy klient dostaje godzinę-dwie miesięcznie. W tej godzinie nie zmieści się ani strategia, ani analiza danych, ani decyzja o korekcie kierunku. Mieści się rutyna: opublikuj 2 artykuły, postaw 5 linków, wystaw raport. Po dwunastu miesiącach takiej rutyny biznes klienta wygląda dokładnie tak samo, jak na początku.

Co możesz z tym zrobić

Po pierwsze, ustalić z agencją mierzalne wskaźniki SUKCESU, nie tylko PRACY. Wskaźnik pracy to „opublikowaliśmy 12 artykułów w kwartale". Wskaźnik sukcesu to „liczba zapytań od klientów z organicznego ruchu wzrosła z 8 do 14 miesięcznie". Pierwsze nic nie mówi, drugie jest realnym celem.

Po drugie, prosić o cele kwartalne, nie miesięczne. SEO nie poddaje się sensownie miesięcznej ocenie. Jeśli umawiasz się z agencją na kwartał, masz dane do oceny. Jeśli umawiasz się na miesiąc, kwitujesz pracę bez kontekstu.

Po trzecie, ustalić moment decyzji „kontynuujemy czy nie". W uczciwej umowie ten moment jest jawny: po 6 miesiącach robimy bilans i decydujemy. W problematycznych umowach klient zorientował się na 9. miesiącu, ale ma jeszcze 15 miesięcy zobowiązania i kary za zerwanie. Zapis umowny, który warto sprawdzić — opisujemy go na osobnej podstronie Anatomia umowy SEO.

Więcej o mechanizmach „dlaczego SEO czasem nie przynosi efektów" znajdziesz w artykule Dlaczego pozycjonowanie SEO nie działa i nie przynosi wyników.

Problem 2 — „Co miesiąc kto inny się odzywa"

Klient zaczyna współpracę z handlowcem A, który po umowie przekazuje go do account managera B. Po trzech miesiącach B odchodzi z agencji i pojawia się C. Po kolejnych dwóch miesiącach specjalista SEO też się zmienia. Każda nowa osoba prosi o przesłanie strony, opisanie biznesu, omówienie celów. Klient ma wrażenie, że tłumaczy swój biznes od początku, regularnie, w nieskończoność. To i tak jest dobry scenariusz, bo często problem jest taki, że nikt ze strony agencji się nie odzywa. Dopiero kontakt wymuszony jest frustracją klienta.

Co naprawdę się dzieje

Rotacja opiekunów to konsekwencja kilku zjawisk. Pierwsze: branża agencji SEO ma wysoką rotację pracowników. Specjaliści SEO są na rynku poszukiwani i często zmieniają pracodawców co 18-24 miesiące. Account managerowie podobnie. Jeśli umowa klienta trwa 36 miesięcy, statystycznie zmieni się dwóch opiekunów w trakcie współpracy.

Drugie zjawisko: w większych agencjach od początku istnieje łańcuch osób w projekcie. Handlowiec sprzedaje, account manager komunikuje, specjalista SEO planuje, copywriter pisze, link builder linkuje. To pięć różnych ról, w pięciu różnych komunikacjach, z pięcioma różnymi terminami pracy. Nawet bez rotacji to oznacza, że klient styka się z wieloma osobami i nikt z nich nie ma pełnego obrazu projektu.

Trzecie zjawisko: dokumentacja projektu często istnieje tylko w głowach. Strategia początkowa jest spisana raz, na starcie, w prezentacji od handlowca. Później nikt jej nie aktualizuje. Nowy specjalista wchodzący w projekt sześć miesięcy później dostaje dostęp do narzędzi, ale nie do kontekstu — i pyta klienta na nowo.

Co możesz z tym zrobić

Po pierwsze, zapytać przy podpisywaniu umowy: kto konkretnie będzie prowadził mój projekt? Z imienia, z nazwiska, z konkretnym mailem. Jeśli odpowiedź brzmi „przydzielimy opiekuna po podpisaniu umowy", to sygnał, że jesteś częścią puli klientów, a nie podmiotem indywidualnej decyzji.

Po drugie, poprosić o jednolity punkt kontaktu. Jedna osoba, do której piszesz w każdej sprawie. Ta osoba może wewnątrz agencji koordynować specjalistów, copywriterów i link builderów, ale dla Ciebie jest jednym adresatem. Jeśli agencja nie potrafi tego zorganizować, dostajesz model wieloosobowy z całymi jego konsekwencjami.

Po trzecie, ustalić procedurę przekazania w razie zmiany opiekuna. Spotkanie wprowadzające z nowym opiekunem, przegląd historii projektu, formalne potwierdzenie celów. Agencja, która ma to zapisane w procedurach, sygnalizuje że temat zna i myśli o nim z perspektywy klienta.

Problem 3 — „Raporty piękne, ale nic z nich nie wynika"

Klient dostaje co miesiąc raport. Czasem PDF na 30 stron, czasem dashboard na ekranie, czasem prezentację. Wykresy, liczby, kolory. Po przeczytaniu klient nie umie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy moja współpraca z agencją idzie w dobrym kierunku?

Co naprawdę się dzieje

Raport SEO w standardowym pakiecie pełni najczęściej dwie funkcje. Pierwsza: udokumentowanie, że agencja coś zrobiła w danym miesiącu (faktura ma uzasadnienie). Druga: prezentacja danych z narzędzi (GSC, Ahrefs, Senuto) w sposób, który wygląda profesjonalnie. To NIE są te same funkcje, które potrzebuje klient.

Klient potrzebuje trzech rzeczy z raportu: (1) czy idziemy w dobrym kierunku, (2) co się wydarzyło istotnego w tym miesiącu, (3) co robimy w przyszłym miesiącu i dlaczego. Standardowy raport SEO nie odpowiada na żadne z tych trzech pytań wprost. Pokazuje liczby, ale interpretacja zostaje po stronie klienta — który nie jest specjalistą SEO i nie wie, czy wzrost wyświetleń o 12% to dużo czy mało, czy spadek pozycji jednej frazy z 4 na 7 to problem czy fluktuacja.

Drugi mechanizm: raporty są często generowane automatycznie. Specjalista SEO klika „generuj raport" w narzędziu, otrzymuje 30 stron PDF i wysyła do klienta. Czas włożony w taki raport: 15 minut. Wartość dla klienta: w granicach zera. To nie jest złośliwość — to znowu ekonomia obsługi setek klientów.

Co możesz z tym zrobić

Po pierwsze, poprosić o raport z trzema sekcjami: kierunek (zielono, żółto, czerwono — i dlaczego), kluczowe zmiany ostatniego miesiąca, plan na przyszły miesiąc. Trzy strony zamiast trzydziestu. Jeśli agencja nie umie tego dostarczyć, to znaczy że albo nie ma analitycznego zaplecza, albo nie inwestuje w nie czasu.

Po drugie, prosić o sesję omówienia raportu raz na kwartał, nie tylko sam raport w mailu. Czterdzieści minut z opiekunem nad ekranem, gdzie razem przechodzicie przez liczby i decydujecie co dalej. Bez tego raport jest jedynie kwitem, że agencja coś zrobiła.

Po trzecie, ustalić jednolity zestaw metryk biznesowych, nie tylko SEO-wych. Jeśli prowadzisz e-commerce, na liście musi być przynajmniej liczba transakcji z organicznego ruchu i wartość koszyka z tego kanału. Jeśli prowadzisz B2B, liczba zapytań z formularzy i jakość tych zapytań. Bez tych metryk SEO żyje w narzędziach, nie w Twoim biznesie.

Po czwarte — i to jest najistotniejszy ruch w kierunku uczciwej współpracy — poprosić o pełną transparentność pracy w raporcie. Każde działanie zrealizowane w danym miesiącu wymienione jako osobne zadanie, z czasem, jaki zajęło, i osobą, która je wykonała. To nie biurokratyczna formalność. To jedyny sposób, żeby klient widział, za co konkretnie płaci, ile pracy realnie poszło w jego projekt, i czy to się jakoś składa w rentowną relację dla obu stron. Agencja, która tego nie pokazuje, sygnalizuje jedno z dwóch: albo sama nie wie, ile czasu poświęca konkretnemu klientowi (bo nie mierzy), albo wie, ale woli, żebyś Ty nie wiedział. Oba przypadki są problematyczne. My to robimy u siebie — opisujemy konkretnie niżej w sekcji „Jak robimy to w UczciweSEO".

Problem 4 — „Nie mam dostępu do własnych zasobów"

Klient po zakończeniu współpracy zorientowuje się, że nie ma dostępu do Google Analytics swojego sklepu, Google Search Console swojej domeny, do treści, które agencja napisała, albo do listy linków, które agencja pozyskała. Wszystko jest „u agencji". Agencja zmiana = wszystko trzeba zaczynać od zera.

Co naprawdę się dzieje

Tu są trzy mechanizmy. Pierwszy: zasoby techniczne (GA4, GSC, GTM, Ahrefs, narzędzia link buildingowe) zostały założone na koncie agencji, nie klienta. To pozornie wygodne — agencja konfiguruje i klient nie musi się tym zajmować. Konsekwencja: gdy klient odchodzi, dostęp znika razem z agencją.

Drugi mechanizm: treści napisane w trakcie współpracy są publikowane na stronie klienta, ale źródła (briefy, wersje robocze, plany contentowe) zostają na dyskach agencji. Klient ma artykuły na stronie — ale nie ma własnej dokumentacji strategicznej.

Trzeci mechanizm: linki zewnętrzne zbudowane w trakcie współpracy często znikają po zakończeniu umowy. Jeśli agencja używała własnej sieci stron lub partnerów do link buildingu, te linki mogą być usuwane gdy klient przestaje płacić. To nie zawsze jest sabotaż — czasem to konsekwencja modelu wynajmu (link działa, dopóki klient ma aktywną umowę - często klienci nie są o tym informowani).

Co możesz z tym zrobić

Po pierwsze, sprawdzić przy podpisywaniu umowy, kto jest właścicielem konfiguracji technicznych. Google Analytics i Search Console MUSZĄ być założone na koncie Google klienta, z agencją dopisaną jako współpracownik. Jeśli agencja proponuje odwrotnie, to czerwona flaga.

Po drugie, zapisać w umowie, że wszystkie zasoby tworzone w trakcie współpracy (treści, briefy, plany contentowe, listy linków, zrealizowane optymalizacje techniczne) są własnością klienta i klient ma do nich dostęp w każdym czasie, także po zakończeniu współpracy.

Po trzecie, zapytać o model link buildingu. Linki na własnej sieci agencji są ryzykowne — działają, ale są zależne od tego, czy agencja je dalej utrzymuje. Linki w publikacjach niezależnych, w katalogach branżowych, w prawdziwych mediach są trwałe. Różnica w cenie często odzwierciedla się dopiero po zakończeniu współpracy.

Klauzule umowne dotyczące własności zasobów rozkładamy na czynniki pierwsze na podstronie Anatomia umowy SEO.

Problem 5 — „Linki, które znikają"

Klient widzi w raporcie agencji co miesiąc nowe pozyskane linki. Po pół roku liczba linków w raporcie agencji nie zgadza się z liczbą widoczną w Ahrefs lub Majestic. Strony, które miały linkować, już nie linkują. Linki, które zostały, wyglądają podejrzanie — z domen o niskim autorytecie, z tekstów napisanych pod algorytmy, z farm contentowych.

Co naprawdę się dzieje

To problem, który zasługuje na osobny artykuł — i taki artykuł istnieje na NabiciWSEO: Linki, które znikają. Krótkie podsumowanie: niski koszt link buildingu jest dziś możliwy tylko dlatego, że dostawcy budują linki na zasobach, które nie są ich własne — na zhakowanych domenach, na profilach śmieciowych, na sieciach PBN (Private Blog Network). Takie linki są niestabilne. Hostujący zasób je kasuje albo Google identyfikuje sieć i ją kara.

Drugi wątek: linki w „katalogach firm". Większość katalogów branżowych w Polsce ma niskie zaufanie u Google. Liczne firmy reklamowe sprzedają usługę „katalogu", w którym Twoja firma pojawia się w 200 portalach. To wygląda jak link building, ale realnie generuje znikomy efekt rankingowy — często też z ryzykiem, jeśli katalogi są niskiej jakości.

Trzeci wątek: linki, które działają tylko dopóki płacisz. Część agencji korzysta z modelu „dzierżawy linku" — link jest publikowany w sieci agencji i istnieje tak długo, jak długo klient płaci. Po zakończeniu współpracy link znika. Skutkiem jest spadek pozycji, który wygląda jak „kara Google", ale realnie jest cofnięciem inwestycji.

Co możesz z tym zrobić

Po pierwsze, prosić agencję o pełną listę linków na koniec każdego kwartału z linkami klikalnymi. Sprawdzaj wyrywkowo: czy strona istnieje, czy link jest faktycznie na podstronie, czy nie jest oznaczony nofollow lub sponsored.

Po drugie, sprawdzić linki w niezależnym narzędziu. Ahrefs ma 7-dniowy trial, Majestic również. Po pół roku współpracy zrób inwentaryzację: ile linków agencja zgłaszała, ile jest faktycznie widocznych w niezależnym narzędziu.

Po trzecie, zapytać o model link buildingu PRZED podpisaniem umowy. Pytanie konkretne: czy linki, które zostaną pozyskane, będą istniały po zakończeniu współpracy, czy są związane z trwaniem umowy? Odpowiedź uczciwej agencji brzmi: „linki są pozyskiwane w publikacjach niezależnych, na zewnętrznych zasobach. Po zakończeniu współpracy zostają — to Twoja inwestycja, nie wynajem."

Więcej o ryzykach link buildingu znajdziesz w naszym artykule Problemy z technikami SEO i ryzyko kar od Google — czy mamy się czego obawiać.

Problem 6 — „Nie mogę odejść, bo kara"

Klient po roku współpracy widzi, że SEO nie działa. Chce się rozejrzeć za inną agencją albo zatrzymać kanał. W umowie znajduje zapis: wypowiedzenie tylko na koniec okresu rozliczeniowego (36 miesięcy), kara umowna 40% wartości pozostałych miesięcy. Klient liczy: zostało mu 24 miesiące × 4 000 zł × 40% = 38 400 zł kary. Decyduje się przeczekać dalsze 24 miesiące, akumulując frustrację.

Co naprawdę się dzieje

Konstrukcja kar umownych jest legalna w sensie formalnym — Kodeks cywilny dopuszcza ich zastrzeganie (Art. 483-485 KC). Z naszej perspektywy to jednak nie zmienia faktu, że kara umowna jest wyłącznie instrumentem presji na drugą stronę. Jednostronnie narzucana w momencie, gdy klient nie ma jeszcze realnej oceny współpracy. Często zakamuflowana podstępnie w umowach pod różnymi nazwami: „odszkodowanie umowne", „rekompensata za poniesione nakłady", „zwrot kosztów audytu początkowego", „opłata za przedterminowe rozwiązanie umowy". Mechanizm jest jeden — agencja chce mieć narzędzie, którego potem może użyć, gdy klient zechce odejść. W UczciweSEO żadnej z tych form nie stosujemy i nie zamierzamy.

Mechanizm rynkowy, którym agencje uzasadniają obecność kar: inwestujemy w pierwsze miesiące (audyt, strategia, początkowe treści) i odzyskujemy tę inwestycję rozłożoną na kolejnych miesiącach, więc wczesne wyjście klienta to strata. Argument zrozumiały biznesowo (jeśli naszym jedynym celem jest zarabiać). Pytanie, które warto sobie zadać, brzmi inaczej: czy proponowane rozwiązanie tego problemu (kara wymuszająca pozostanie klienta) jest uczciwe wobec klienta, który właśnie zaczyna współpracę i jeszcze nic od agencji nie dostał? Z naszej perspektywy nie jest. Strata po wcześniejszym odejściu klienta to ryzyko prowadzenia agencji — kara umowna przerzuca to ryzyko na klienta, który ma najmniej informacji w momencie podpisywania.

Gdzie robi się szczególnie problematyczne: gdy okres zastrzeżony jest 24 albo 36 miesięcy z karą za zerwanie 40-80% wartości pozostałej części umowy, a klient nie ma realnej możliwości oceny współpracy zanim podpisze. Ale podkreślamy — z naszego punktu widzenia problem nie tkwi w wysokości kary, tylko w samej jej obecności. Niska kara też jest karą i też pełni funkcję presji.

Drugi wątek: niektóre umowy zawierają klauzule, które de facto uniemożliwiają wypowiedzenie nawet z ważnego powodu. „Brak efektów" nie jest w umowie wymieniony jako ważny powód. Klient w sądzie musiałby udowodnić, że agencja nie wykonała umowy — co jest trudne, bo umowa obiecuje „działania pozycjonujące", a nie „efekt na danej pozycji". Ten temat jest na tyle ważny, że poświęcamy mu osobną podstronę Anatomia umowy SEO.

Co możesz z tym zrobić

Po pierwsze, przeczytać umowę przed podpisaniem ze świadomością tych mechanizmów. Każda klauzula nazwana karą umowną, ale też każda klauzula spełniająca tę samą funkcję pod inną nazwą (odszkodowanie, rekompensata, zwrot nakładów, opłata za przedterminowe rozwiązanie) to sygnał, który warto omówić z prawnikiem. Z naszej perspektywy każda taka klauzula to element presji niezależnie od wysokości — niska kara też jest karą. Czy na prawdę chcesz współpracy z firmą, która już od początku ma intencję zatrzymać Ciebie pod presją możliwości nałożenia kary finansowej?

Po drugie, negocjować. Wbrew opinii, którą czasem słyszy klient od handlowca („to nasz standardowy wzór, nie modyfikujemy"), umowy w branży SEO są negocjowalne. Skrócenie okresu zastrzeżonego z 36 do 1 miesiąca, usunięcie jakichkolwiek zapisów kar umownych, dodanie zapisu o ważnych powodach wypowiedzenia (np. brak realizacji ustalonych KPI przez 2 kwartały z rzędu) to standardowe modyfikacje, które uczciwa agencja akceptuje, jeśli klient o nie zapyta.

Po trzecie, sprawdzić w pierwszych 2-3 miesiącach umowy, czy współpraca idzie w dobrym kierunku, i nie czekać z reakcją. Im wcześniej zgłosisz wątpliwości, tym większa szansa na rozmowę o korekcie kierunku albo o wcześniejszym zakończeniu współpracy bez konsekwencji finansowych.

Ważne: Jako UczciweSEO umowy traktujemy jedynie jako formalne spisanie ustaleń, a nie formę presji jednej strony na drugą.

Co możesz zrobić zawczasu — siedem konkretnych ruchów

Profilaktyka jest tańsza niż leczenie. Większości tych problemów da się uniknąć decyzjami podjętymi przed podpisaniem umowy. Oto siedem konkretnych ruchów, które warto wykonać:

  1. Poprosić o jednolity punkt kontaktu z imienia i nazwiska, z mailem i telefonem
  2. Ustalić mierzalne KPI biznesowe, nie tylko procesowe (liczba zapytań, transakcji, wartość koszyka z organicznego ruchu — w zależności od typu biznesu), jeśli wartości będą zawyżone, to każda mądra agencja to zauważy i wyjaśni dlaczego nie jest w stanie tego zrealizować (dla Ciebie to też ważny komunikat o możliwościach jakie masz)
  3. Zapewnić sobie własność konfiguracji technicznych (Google Analytics, Search Console, GTM założone na koncie klienta, z agencją jako współpracownikiem)
  4. Zapytać o model link buildingu — czy linki są trwałe po zakończeniu współpracy
  5. Przeczytać uważnie umowę — okres zastrzeżony, okres wypowiedzenia, kary umowne, ważne powody wypowiedzenia
  6. Ustalić kwartalny moment decyzji — co kwartał wspólny przegląd kierunku, możliwość korekty albo zakończenia bez kary, jeśli pierwsze efekty nie pojawiają się zgodnie z planem
  7. Zachować dokumentację strategiczną u siebie — briefy, plany contentowe, decyzje, listy linków powinny być w Twoich systemach, nie tylko na dyskach agencji

To nie są wymagania luksusowe. To minimum, które uczciwa agencja powinna zaakceptować bez negocjacji. Jeśli na którekolwiek z tych siedmiu pytań słyszysz „tego nie robimy" lub „to nie jest standard", warto się zastanowić nad sygnałami, które to wysyła.

Więcej o tym, jak rozpoznać uczciwą i nieuczciwą współpracę, znajdziesz w naszym artykule Uczciwe i nieuczciwe praktyki agencji SEO.

Jak robimy to w UczciweSEO

Po opisaniu sześciu problemów warto powiedzieć konkretnie, jak nasz model pracy na nie odpowiada. Nie po to, żeby się porównywać z innymi — każdy ma swój rozum i każdy sam ocenia. Po to, żeby pokazać, jak nasze wartości manifestują się w sposobie organizacji pracy nad projektami SEO.

Wartości, z których to wynika, mieszczą się w dwóch zdaniach. Skupiamy się na pomaganiu, nie na zarabianiu. I drugie, które tłumaczy jak to wygląda w praktyce: zamiast tworzenia sztywnych ram i pakietów, stawiamy na współpracę bez przymusu i podstępu w niekorzystnych dla klienta umowach. Pięć decyzji opisanych niżej — od jednego opiekuna, przez własność zasobów, po brak przymusu — to konsekwencja tych dwóch zasad. Każda z nich z osobna mogłaby być inna. Razem składają się na model, w którym klient niezadowolony nie jest trzymany siłą, a klient zadowolony nie potrzebuje być uwiązany umową.

Jeden opiekun na klienta, od początku do końca. Każdy nasz projekt prowadzi konkretna osoba, z imienia i z nazwiska, dostępna mailowo i telefonicznie. Nie mamy łańcucha handlowiec → account manager → specjalista → copywriter. Opiekun zna projekt od audytu zasobów, przez strategię, po realizację. Jeśli kiedyś będzie konieczna zmiana opiekuna (urlop, odejście z firmy), klient jest informowany z wyprzedzeniem i dostaje formalne przekazanie z historią projektu, nie „cześć, jestem nową osobą, opowiedz mi co robicie". Pełny proces współpracy opisaliśmy na podstronie Jak pracujemy.

Mierzymy efekty biznesowe, nie tylko SEO-we. W raportowaniu pokazujemy procesowe metryki SEO (wzrosty wyświetleń, pozycje, pozyskane linki), ale na pierwszym miejscu są metryki biznesowe Twojego sklepu lub firmy: liczba zapytań z organicznego ruchu, liczba transakcji z tego kanału, wartość koszyka, jakość leadów. Bez tych metryk SEO żyje w narzędziach, a nie w Twoim biznesie.

Pełna transparentność pracy w raporcie miesięcznym. Transparentność jest dla nas jednym z fundamentów uczciwej współpracy i dotyczy nie tylko cen czy zakresu prac, ale przede wszystkim tego, co dzieje się w projekcie z miesiąca na miesiąc. Każde działanie wykonane dla klienta w danym miesiącu zliczamy jako osobne zadanie z przyporządkowanym czasem — ile zajęło, co to było za zadanie. Klient dostaje miesięczny raport, w którym widzi pełną listę zadań z czasami — wszystkie aspekty pracy w jednym miejscu. Na tym samym raporcie opieramy też wewnętrznie rentowność projektu — czyli klient w każdym momencie widzi nie tylko co było robione i w jakim zakresie, ale też jak to wygląda od strony ekonomii naszej współpracy. Nie ma sytuacji, w której coś jest robione „w pakiecie" bez śladu, ile to faktycznie kosztowało czasu, ani sytuacji, w której klient pyta „co właściwie robicie?" i nie dostaje konkretnej odpowiedzi. Mechanizm operacyjny, który za tym stoi, opisujemy szerzej na podstronie Dwa modele sprzedaży SEO w sekcji „Jak zarządzamy jakością" — to ten sam fundament Teorii Ograniczeń i rentowności per klient, który decyduje też o tym, ile klientów w ogóle przyjmujemy.

Klient ma własność wszystkich zasobów. Google Analytics, Search Console, GTM zakładamy na koncie klienta, nigdy na naszym. Treści i briefy zostają u klienta. Listę zbudowanych linków klient ma zawszę pod ręką. Po zakończeniu współpracy klient nie traci niczego — wszystko, co zostało zbudowane, należy do niego.

Bez okresu zastrzeżonego, bez kar za zerwanie. Nasza umowa to umowa z miesięcznym okresem wypowiedzenia, bez kar umownych za wcześniejsze zakończenie. Bierze się to z prostej zasady: jeśli pracujemy dobrze, klient nie chce odejść. Jeśli pracujemy źle, nie powinniśmy go trzymać siłą. Szczegółową anatomię uczciwej umowy SEO — klauzula po klauzuli — opisujemy na osobnej podstronie Anatomia umowy SEO.

Spory tylko polubownie. Nigdy nikogo nie windykujemy ani nie kierujemy spraw do sądu. Wszystkie ewentualne nieporozumienia rozwiązujemy polubownie, bez instytucji trzecich. Bierze się to z tej samej zasady, która kształtuje resztę naszej pracy — skupiamy się na pomaganiu, nie na zarabianiu, więc nie budujemy wokół umowy aparatu przymusu, którego potem moglibyśmy użyć. Jeśli relacja się nie układa, kończymy ją bez pretensji i bez windykacji.

Najczęstsze pytania (FAQ)

Co zrobić, jeśli agencja SEO nie przynosi efektów po 6 miesiącach?

Po sześciu miesiącach pracy nad SEO powinny być widoczne procesowe wskaźniki postępu (wzrost wyświetleń w GSC, indeksowanie nowych podstron, wzrost liczby fraz, dla których strona się pojawia). Realne efekty biznesowe (więcej zapytań, większa sprzedaż z organicznego ruchu) pojawiają się zazwyczaj między 6. a 12. miesiącem. Jeśli po pół roku NIE widzisz procesowych wskaźników wzrostu, to powód do rozmowy z agencją o tym co robi i dlaczego. Poproś o raport z trzech kwartałów wstecz i zestawienie zmian w GSC. Jeśli rozmowa nie daje odpowiedzi, rozważ konsultację z niezależnym specjalistą SEO, który spojrzy na projekt bez interesu w jego kontynuacji.

Czy duże agencje SEO są gorsze od mniejszych?

Nie z definicji. Większa agencja oferuje stabilność, doświadczenie z różnymi branżami i często większy zespół specjalistów. Mniejsza agencja oferuje bardziej indywidualne podejście i krótszy łańcuch decyzyjny. Większość problemów, które omawiamy w tym artykule, dotyczy mechanizmów wynikających z modelu pakietowego, który częściej występuje w dużych agencjach — ale duża agencja z dobrym modelem pracy i dedykowanym opiekunem na klienta jest możliwa. Pytanie, które warto zadać, brzmi: czy ta konkretna agencja, niezależnie od wielkości, projektuje pracę pod moją sytuację, czy sprzedaje gotowy pakiet? No i czy dużej agencji zależy na pomocy czy tylko na zarabianiu pieniędzy dla zarządu i udziałowców.

Kto powinien być właścicielem mojego konta Google Analytics i Search Console?

Zawsze Ty, jako klient. Konto Google Analytics i Search Console powinno być założone na Twoim koncie Google (albo na koncie Twojej firmy, jeśli używasz Google Workspace), z agencją dodaną jako współpracownik z odpowiednimi uprawnieniami. To zapewnia, że po zakończeniu współpracy zachowujesz historyczne dane (lata pomiarów), dostęp do narzędzia i kontrolę nad tym, kto może z niego korzystać. Jeśli agencja proponuje odwrotną konfigurację — konta na koncie agencji, z Tobą jako gościem — to sygnał ostrzegawczy, który warto omówić przed podpisaniem umowy.

Co zrobić, gdy w trakcie współpracy zmienia się opiekun?

W pierwszej kolejności poproś o formalne spotkanie wprowadzające z nowym opiekunem. To spotkanie powinno trwać co najmniej godzinę i obejmować przegląd historii projektu, dotychczas zrealizowanych działań, aktualnych celów i planu na najbliższy kwartał. Poprzedni opiekun (jeśli jeszcze pracuje w agencji) powinien być obecny lub przekazać dokumentację. Jeśli nowa osoba zaczyna od pytania „opowiedz mi czym się zajmuje Twoja firma", oznacza to, że nie dostała przekazania — i to jest sygnał do rozmowy z account managerem o procedurze.

Czy linki, które agencja zbudowała w trakcie współpracy, zostaną po jej zakończeniu?

To zależy od modelu link buildingu, który stosuje agencja. Linki w publikacjach niezależnych (prasie branżowej, blogach niezależnych autorów, organizacjach branżowych) zostają trwale — są to linki, które należą do tych publikacji, a Ty pozyskałeś je przez działania PR/contentowe. Linki na własnej sieci agencji lub w modelu „dzierżawy linku" zazwyczaj znikają po zakończeniu współpracy, bo to nie były Twoje linki — to były linki wynajmowane od agencji. Warto zapytać o ten model przed podpisaniem umowy: „czy linki, które zostaną pozyskane, są moją trwałą inwestycją, czy istnieją tylko w trakcie trwania umowy?". Najgorsza sytuacja jest wtedy, kiedy taka informacja o wynajmie linków zostaje przed tobą świadomie lub nie ukryta.

Czy można rozwiązać umowę z agencją SEO przed jej zakończeniem?

Można, ale wiąże się to zazwyczaj z konsekwencjami finansowymi określonymi w umowie. Większość umów SEO podlega Kodeksowi cywilnemu i można je wypowiedzieć w każdym czasie (Art. 746 KC), ale w przypadku wypowiedzenia bez ważnego powodu druga strona może domagać się odszkodowania (jeśli zapisała to w umowie), najczęściej w formie kary umownej zapisanej w dokumencie. Kara może być nazwana też inaczej — „odszkodowaniem umownym", „rekompensatą za poniesione nakłady", „zwrotem kosztów audytu", „opłatą za przedterminowe rozwiązanie" — mechanizm jest jednak ten sam. Przed decyzją o wypowiedzeniu warto przeczytać całą umowę z prawnikiem (nie tylko sekcję nazwaną „kary"), sprawdzić, czy są zapisane „ważne powody" wypowiedzenia (np. brak realizacji ustalonych KPI), które mogą zmienić sytuację, i ocenić sumę wszystkich potencjalnych płatności w razie zakończenia współpracy. Z naszej perspektywy — w UczciweSEO nie stosujemy żadnej z tych klauzul, niezależnie od nazwy. Klauzule umowne omawiamy szczegółowo na osobnej podstronie przewodnika Anatomia umowy SEO.

NabiciWSEO

Akcja edukacyjna NabiciWSEO

Temat problemów klientów we współpracy z agencjami SEO i mechanizmów rynkowych za nimi omawiamy szerzej w naszej akcji edukacyjnej NabiciWSEO. Tam znajdziesz między innymi szczegółowe omówienie pułapek współpracy SEO, zjawiska znikających linków oraz kwalifikacji na usługę SEO z perspektywy klienta i pytania czy w SEO w ogóle warto inwestować. Materiały są też na kanale YouTube @nabiciwseo.

NabiciWSEO to inicjatywa edukacyjna, która powstała z prostego powodu: w branży SEO jest dużo nieuczciwych praktyk i przedsiębiorcy często nie wiedzą, na co uważać. Naszą rolą jest pokazywać mechanizmy, dawać narzędzia do samodzielnej oceny i zostawiać decyzję tam, gdzie jest jej miejsce — u Ciebie.

Sprawdź co warto zrobić w Twojej sytuacji

Jeśli rozpoznajesz w opisanych powyżej problemach swoją sytuację — albo chcesz uniknąć ich, zanim podpiszesz umowę z agencją — masz trzy sposoby zacząć rozmowę. Każdy bez zobowiązań, bez presji, bez wciskania niczego na siłę. Wybierz to, co najlepiej pasuje do Twojej sytuacji.

Bezpłatny audyt SEO Twojej strony

Sprawdzimy konkretnie, co technicznie, treściowo i linkowo dzieje się z Twoim serwisem. Dostaniesz raport z opisem obecnego stanu i sugestiami co warto poprawić. Bez umowy, bez zobowiązań — to materiał do Twojej własnej decyzji, niezależnie od tego, czy współpracujesz z nami czy nie.

Zamów audyt na audyt.uczciweseo.pl

Konsultacja na żywo

Krótka rozmowa, w której odpowiemy na konkretne pytania o Twoją bieżącą współpracę z agencją SEO albo o ofertę, którą właśnie dostałeś. Jeśli widzisz w swojej sytuacji któryś z opisanych powyżej wzorców, możemy razem przyjrzeć się, czy jest to mechanizm rynkowy do zaakceptowania, czy sygnał do reakcji.

Umów rozmowę w kalendarzu TidyCal

Wiadomość przez formularz

Jeśli wolisz napisać — opisz krótko sytuację, w której się znalazłeś, i to co chciałbyś sprawdzić. Odezwiemy się z odpowiedzią lub propozycją następnego kroku.

Kontakt na uczciweseo.pl/kontakt

Porozmawiajmy o Twojej sytuacji

Bezpłatna konsultacja bez zobowiązań. Sprawdzimy razem, czy SEO ma sens w Twoim biznesie.